Jak rozwijać zdolności językowe u dzieci?

Mama z synem

Przyznajmy to szczerze – pragniemy, aby nasze dzieci były uzdolnione i, jako rodzice,  jesteśmy gotowi zainwestować wiele w rozwijanie talentów naszego potomstwa. Nauczona doświadczeniem własnym, innych rodziców i radami z literatury, przedstawię tu sprawdzone sposoby na rozwijanie talentu językowego u dzieci w różnym wieku.


Już od wczesnych chwil życia naszego dziecka możemy podjąć cały szereg aktywności, takich jak: głośne czytanie (już niemowlętom), śpiewanie, chodzenie na zajęcia muzyczne z niemówiącymi jeszcze maluchami, wspólne aktywne spędzanie czasu, gry i zabawy słowne, wcześnie wprowadzany drugi język. 


À propos tego ostatniego, nasza znajoma przeprowadziła bardzo udany eksperyment ze swoim trzecim i czwartym dzieckiem, do których od małego przez połowę czasu mówiła po angielsku. Dziś z zadowoleniem stwierdza, że dzieci z ogromną łatwością przyswajają sobie melodię, akcent oraz słownictwo tego języka, znacznie szybciej niż grupa rówieśnicza i starsze rodzeństwo. Rzeczywiście, kiedy byłam u nich w odwiedzinach, dwuletnia Lea bez problemu zrozumiała wezwanie: Come here! i odpowiedziała na pytanie: Do you want some water? Taki bilingualizm, trochę sztucznie wprowadzany, wymaga jednak wiele zaangażowania, umiejętności i determinacji rodzica. W końcu nie każdy z nas jest tak zdolny językowo, żeby wprowadzić dziecko w świat języków. Są jednak i inne ciekawe metody, częściowo już wspomniane, które z naszą pomocą sprawią, że dzieci pięknie rozwiną zdolności językowe.

Dlaczego właśnie językowe?


Język służy nam jako podstawa komunikacji. Komunikowanie się jest bardzo ważną umiejętnością społeczną. Ile znaczy odpowiednio dobrane słowo i umiejętna komunikacja, zapewne każdy miał okazję choć raz w życiu się przekonać. Trudne negocjacje, gęsta od emocji atmosfera – rozładowanie takich sytuacji to zadanie dla prawdziwego dyplomaty z całym arsenałem umiejętności, z których giętki język jest jedną z kluczowych.


Język jest zatem kodem, którego poprawne stosowanie i rozumienie – kodowanie i dekodowanie – stanowi o sukcesie komunikacyjnym. Fascynujący proces przyswajania tego kodu zaczyna się jeszcze przed narodzinami. Dzięki psycholingwistom wiemy, że dzieci uczą się dźwięków i melodii języka jeszcze w okresie prenatalnym, kiedy, mniej więcej w szóstym miesiącu życia płodowego, zaczynają słyszeć. Ten czas poświęcony jest głównie rozpoznawaniu głosu matki, różnicowaniu dźwięków na znajome i obce. Umysł dziecka porządkuje te dźwięki. Po narodzinach trwa intensywny proces rozwoju poznawczego, w tym rozwoju mowy.

Etapy rozwoju mowy


Pierwszy rok to okres melodii – najpierw płaczu, który jest ćwiczeniem oddechowym, następnie głużenia, czyli wytwarzania pojedynczych głosek np. gardłowych k, g, a także wokalizowania samogłosek. Koło szóstego miesiąca życia pojawia się gaworzenie, które polega na wymawianiu sylab – ma-ma, da-da, ga-ga... Nie mają one jeszcze żadnego znaczenia dla dziecka, ale ćwiczą kolejne funkcje aparatu artykulacyjnego – panowanie nad przepływem powietrza przez struny głosowe, język i wargi.

Między pierwszym a drugim rokiem życia (okresem wyrazu) możemy spodziewać się pierwszych słów, które faktycznie niosą już jakąś treść.

Okres między drugim a trzecim rokiem życia nazywany jest okresem zdania, po którym następuje okres swoistej mowy dziecka trwający aż do siódmego roku życia. Tak mniej więcej kształtuje się rozwój poznawczy w zakresie językowym. 

Ze świadomością tych procesów, aż żal nie wykorzystać potencjału tych pierwszych lat. Z pewnością można wiele wypracować i później, ale istotnie łatwiej jest osiągnąć postęp, kiedy mózg dziecka jest jeszcze najbardziej podatny na różne działania wspierające jego rozwój. 

Co więc możemy zrobić?


Żadnym odkryciem nie będzie zapewne stwierdzenie: rozmawiać i czytać. Świetną  robotę zrobiła tu akcja Cała Polska Czyta Dzieciom – czytaj dziecku 20 minut dziennie, codziennie. W wielu szpitalach młodzi rodzice od kilkunastu już lat otrzymują w ramach wyprawki książeczkę z wierszykami. Książeczki te zresztą są potem hołubione przez nasze dzieci. Ale co tak naprawdę daje to czytanie? Poza, rzecz jasna, budowaniem bliskości i  rozszerzaniem słownika? Od strony językowej jest to świetny podkład pod przyszłe budowanie całych zdań, czyli osłuchiwanie się ze składnią, rytmizacją, a także jest to doskonałe ćwiczenie artykulacyjne. Powtarzalność zaś utrwala poznane konstrukcje, ćwiczy pamięć.                           


Mniej oczywistym działaniem, które można podjąć na bardzo wczesnym etapie, jest wprowadzenie języka migowego. Przy czym wciąż mówimy o dzieciach zdrowych, ponieważ chodzi tu o przyspieszenie rozwoju kompetencji językowych, a nie działanie naprawcze z powodu uszkodzenia słuchu. Migaliśmy do każdego naszego dziecka odkąd skończyło pięć miesięcy. Szybko zaczynały entuzjastycznie reagować na nasze znaki (np. „jeść”, „jeszcze”, „światło”, „ubieramy się”, „kąpiel”, „idziemy na spacer”), którym obowiązkowo towarzyszyło słowo. Były więc trzy składniki: nazwa, znak i nazywana rzecz (przedmiot, zjawisko, czynność). Umiejętności manualne dzieci rozwijają się znacznie szybciej niż ich aparat artykulacyjny, stąd można się spodziewać, że pierwsze znaki w języku migowym pojawią się wcześniej niż wyrażone za pomocą słowa.


Doświadczeniem wręcz metafizycznym jest, kiedy niespełna roczne dziecko pokazuje znak „światło”, gdy słońce zaczyna je razić w oczy. Albo kiedy półtoraroczniak pokazuje całą modlitwę Aniele Boży stróżu mój… Wspaniale jest porozumiewać się z tak małym dzieckiem. Unika się wówczas wielu frustracji. Język migowy można tu potraktować jako doskonałą protezę, która pomaga w komunikacji. Wbrew jakimś pokątnym opiniom, język migowy nie rozleniwia i nie opóźnia rozwoju mowy u dziecka. Jest wręcz przeciwnie. Dzięki połączeniu znaku z nazwą i przedmiotem dziecko szybciej zaczyna łączyć samo słowo z obiektem. Łatwiej przychodzi skojarzenie i zrozumienie. Rozszerza to zasób słownictwa. Dzieci stymulowane w niemowlęctwie językiem migowym zaczynają mówić wcześnie lub bardzo wcześnie. Zainteresowanych metodą odsyłam do Migusiów (Baby Signs) – języka migowego dla niemowląt.                           

Dobrze, powiecie, ale okres niemowlęcy już za nami. Co można zrobić na etapie dziecka przedszkolnego i wczesnoszkolnego?


Tu z pomocą przyjdą nam, poza wszelkimi książeczkami, bajkami-grajkami, audiobookami i wierszykami, gry edukacyjne typu: ułóż historyjkę z obrazków i opowiedz, co się wydarzyło. Takie gry znajdziemy zresztą w gabinetach terapeutycznych, np. u logopedy. Rewelacyjnie sprawdzą się kości opowieści (Story Cubes) – szczególnie przy ćwiczeniu tworzenia wypowiedzi (zarówno ustnej, jak i pisemnej). Takie twórcze opowiadania nie tylko bawią, ale sprawiają też, że dziecko z zaangażowaniem snuje swoją historię, nie myśląc zupełnie o tym, że jest to forma ćwiczenia. Inną zabawą językową jest gra słowna w Moje oko szpiega znacie? Moje oko szpiega widzi coś…wysokiego.  – Latarnię? – Nie! – Drzewo? – Nie! – Wieżę? – Tak!  Mamy tu zatem naukę określania, a także porządkowania rzeczy za pomocą języka w zbiory. Tego typu zabaw można znaleźć na pęczki. Starsze dzieci chętnie zagrają z nami w Scrabble, a także w Taboo.

I już na koniec:



Warto rozróżnić dwa pojęcia: słownika biernego i czynnego. Przyjmuje się, że zasób słownictwa biernego u oczytanego dorosłego liczy od 30 000 do 50 000 słów. O ile osobom z rozbudowanym słownikiem biernym łatwiej jest pisać, o tyle przemawianie może sprawiać im kłopot. W takim gąszczu bowiem trudno szybko znaleźć słowo, które akurat jest nam potrzebne w wypowiedzi ustnej. Wszystko zależy od słownika czynnego, czyli zasobu słów, którymi operujemy na co dzień w mowie. Przeciętnie jest to między 4 000 a 8 000 słów. Przemawianie jest więc umiejętnością, która bazuje na innym słowniku, tym bardziej podręcznym. Jak pracować nad jego rozszerzaniem? Podobno recepta jest jedna: rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać.



Pisząc artykuł odwoływałam się do metody Migusie – Baby Signs, a także wspierałam artykułami:

  1. Droga do słowa. Rozmowa z prof. Magdaleną Smoczyńską, psycholingwistką, o tym, jak dziecko uczy się języka i co z tego może wyniknąć [w:] „Niezbędnik Inteligenta – O języku w mowie i piśmie”, wyd. Polityka, październik 2012 r.
  2. Nie potrafisz się wysłowić? [w:] https://www.mowjakmowca.pl/czynnie_vs_biernie.php [20 listopada 2021].

Autorka artykułu:

Magdalena Bielecka, Ekipa Języka Polskiego


Ekipa Języka Polskiego to firma, którą tworzą Paulina Kołaczyńska i Magdalena Bielecka:


Wierzymy, że ludzkie drogi przecinają się w ważnych momentach życiowych zupełnie nieprzypadkowo. Wieloletnie przeplatanie się naszych dróg, zbieżność fascynujących nas dziedzin, wspólne doświadczenia w zakresie nauczania języka polskiego jako obcego oraz pracy z tekstem, poszukiwanie podobnych kierunków rozwoju, inspirujące spotkania przy kawie i spajająca to wszystko przyjaźń doprowadziły do powstania Ekipy Języka Polskiego.
Celem, jaki nam przyświeca, jest dbałość o piękną polszczyznę. Nauczamy obcokrajowców języka polskiego, zajmujemy się korektą i redakcją tekstów, wspieramy rodziny będące w edukacji domowej.

Serdecznie zapraszamy Was do odwiedzenia naszej strony:

 446 wyświetleń,  1 dzisiaj

Drukuj swój bilet